Różne osoby przechodziły przed moim nosem . Nic nie robiły tylko chichotały .
Poczułam kopnięcie w nogę .
- Oj ... kopnęłam panią ! Jaka szkoda ... jeszcze by się nie nauczyła ! - Stacy wyśmiała mnie , po czym
wyjęła mi zeszyt z rąk . Rzuciła ją na płytki , ale gang Stacy zaczął go kopać .
Poczułam łzy w okolicach oczu .
Pobiegłam w stronę łazienki . Usiadłam w zakamarku toalety i zaczęłam płakać w rękawy .
Dlaczego oni mnie nie lubią ? Dlaczego , ja muszę cierpieć !?
To stało się okrągły rok temu ... zgwałcił mnie .
Wszystko się zmieniło . Wszyscy się ode mnie odwrócili .
Nawet najlepsza przyjaciółka . Powiedzieli , że mogę mieć jakiegoś HIFA .
Łzy nie przestały mi lecieć , po policzkach .
Dlaczego ja muszę tak cierpieć . Przyzwyczaiłam się do bólu , który
się z tym wiąże , ale i tak za każdym razem to wszystko boli dwa razy mocniej .
Za każdym razem krzywdzi mnie osoba , która mi była bliska ,
ale tylko w przyszłości ...
Osoby , które dotąd były moimi przyjaciółmi , znajomymi zniknęli .
Zostały tylko wspomnienia i miłe , ale i za równo te i złe .
Za każdym razem , gdy ich widziałam chciałabym abym mogła znów do nich
podejść i znów pożartować . Z każdym z nich wiąże się jakieś miłe wspomnienie .
Z rozmyślania wyrwało mnie ciche pukanie .
- Rose ... - miły głos nauczycielki rozbudził mnie z zamyślenia - nie martw się ... oni po prostu ...
niewiedzą jak z tobą postąpić - objęła mnie ramieniem . - Chcesz iść do domu ? Zwolnię Cię z lekcji . - przytaknęłam . Uśmiechnęła się . Szybkim krokiem wyszłam z szkoły .
Ja osobiście mam niecałe 100 metrów do domu .
Pięć minut później byłam już na miejscu .
Wbiegłam po schodach na gorę . Znalazłam swój pokój , po czym szybko lgnęłam na
łóżko . Wiele razy myślałam nad tym co się wokół mnie dzieje . Rodzice na to większej
uwagi nie zwracają . Mówią , że ,, wszystko się ułoży '' . Mam czasami myśli samobójcze i nie raz próbowałam je zrealizować . Lecz coś mi nie pozwalało miałam blokadę , dzięki ,
której mam choć malutką nadzieję , że mnie jeszcze coś dobrego spotka .
Zamknęłam oczy i pozwoliłam snem nad sobą zawładnąć .
Obudził mnie dziwięk spadającego przedmiotu .
Zeszłam na dół w poszukiwaniu rzeczy , która wywołała hałas .
Mój wzrok przykuła mama , która porządkowała jakieś dokumenty .
Nagle zobaczyłam papier z moim imieniem . Tylko , że nie pisało '' Roselinne Black '' tylko
'' Roselinne Taylor '' .
- Blue nie czytaj tego ! - ja nawet nie zamierzam Cię słuchać mamusiu .
'' Prawnie uzasadniam , że małoletnia Rosalienne Taylor ,
jest w pełni prawa adoptowana przez Jamesa Black'a i Caroline Black . ''
To co przeczytałam zamurowało mnie .
- Rose ... wybacz - dłoń mamy spoczęła na moim ramieniu .
- Jak mogliście . - wysyczałam i pobiegłam na górę .
Wzięłam ubrania i najpotrzebniejsze rzeczy i wyszłam przez okno z domu .
Pobiegłam na mos . szybko się tam znalazłam .
Weszłam na barierkę . Nagle poczułam rękę na talii .
- Nawet nie próbuj ... ładne dziewczyny nie powinny tracić życia w taki sposób . - odwróciłam
się i zobaczyłam bruneta z burzą loków i z szmaragdowymi oczami .
Aaaa!!! :D Genialny rozdział! Tyle się dzieje...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że szybko dodasz kolejny, bo już w głowie układam sobie scenariusze, myśląc jak potoczy się akcja :3 Haha xD
Tak więc, czekam :*